Opowiedz swoją historię

cropped-vapestory

Jeśli chcemy przekonać ludzi, także polityków i lekarzy, jak skuteczne może być wapowanie w rzucaniu palenia tytoniu, to bardzo dobrym sposobem będzie opowiedzenie naszych historii.

Chcemy stworzyć miejsce, gdzie zebrane będą historie waperów z całego świata. Opisz swoją w komentarzu, aby do nas dołączyć.

Jeśli zechcesz podpisać się imieniem i nazwiskiem oraz napisać gdzie mieszkasz, to Twoja historia będzie bardziej wiarygodna dla sceptyków, jednak najważniejsza jest sama historia. Nawet jeśli nie zechcesz się podpisać, to Twoja opowieść o wapowaniu może zdziałać wiele dobrego.

 

Możesz także dodać wpis bezpośrednio na stronie European Vapers United Network MyStory (po polsku lub po angielsku). Historie dodane tutaj również zostaną przez nas zamieszczone na stronie EVUN tam będzie znajdowała się cała ich baza.

 

14 komentarzy na temat “Opowiedz swoją historię

  1. Już wkrótce miną cztery lata wapowania. Do tego czasu paliłem przez 35 lat analogi. Około 30 szt dziennie. Żona przyniosła z jakiegoś hipermarketu ulotkę. Osobiście nie wyobrażałem sobie, że można uwolnić się od analoga i to z pomocą jakiegoś "długopisu" z ustnikiem. Niewiarygodne!

    Już po dwóch dniach przestałem palić papierosy. Nie palę ich do dnia dzisiejszego. Moim celem było ograniczenie wydatków i ten warunek spełniły e-papierosy. Jednak przy tej okazji pojawiły się "skutki uboczne" takie jak:

    lepszy, lżejszy oddech

    brak brązowo czarnej śliny wydalanej przy papierosach każdego ranka

    lepsza kondycja w wieku 57 lat jak w wieku 53

    uwolniłem rodzinę i siebie od wszechobecnego smrodu

    Pozdrawiam

    Janusz ze Słupska

  2. Paliłem papierosy przez blisko 18 lat. Pod koniec tego okresu, coraz bardziej uświadamiając sobie możliwe konsekwencje wdychania substancji smolistych i narażania mojej rodziny na bierne palenie, postanowiłem z tym skończyć i sięgnąłem po e-papierosy (tym bardziej, że urodziła mi się córeczka). Jakie było moje zdziwienie, kiedy bardzo szybko zniknął mój kaszel palacza; ręce, ubrania i mieszkanie przestały śmierdzieć, a jedynym przejawem mojego "wapowania" była ulotna chmurka pachnącego aerozolu. Chmurzę od 1,5 roku i bez żadnej przesady stwierdzam, że moje życie zmieniło się na lepsze zarówno pod względem zdrowotnym jak i ogólnym. Zniknął kaszel, zniknęły bóle głowy, smród, bierne palenie "smoły" przez moją rodzinę i otoczenie; zdecydowanie również poprawiła się moja kondycja fizyczna. Z kolei dostępność liquidów o różnych stężeniach nikotyny pozwoliła mi na stopniowe zmniejszenie jej dawki z 18 mg/ml do 3 mg/ml bez żadnych efektów odstawiennych, dzięki czemu w niedalekiej przyszłości przewiduję zejście do zerowej zawartości nikotyny w płynach i już całkowite uwolnienie się od niej. 

  3. Moja córka,która jest fanką zdrowej żywności, a ja sam się czasem muszę po prostu odżywiać,nie chciala jadać razem ze mną.Śmierdziałem jak skunks.Mój pies zżerał każdą paczkę papierosów nieopatrznie zostawioną gdziekolwiek.Z reguły był szybszy niż żona,która te paczki po prostu wyrzucała;nie chciała zżeraćMoje ubrania były prane osobno.Żeby zapalić papierosa musiałem wychodzić z domu.Część sąsiadów mnie nienawidziła, a wszystkie ptaki przeniosły się na inne tereny.Byłem człowiekiem niższej kategorii! Źle się z tym czułem, źle czuli się ze mną też inni,pies chorował,prać musialem samto nie było życieto marna wegetacjawyalienowanie.
    Kiedyś przypadkowo trafiłem na e-papierosy.To było przed trzema laty.Te pierwsze mam do dziś.Takie domowe muzeum.Mam też ostatnią paczkę papierosów,kilku brakuje, tych ostatnich! Dziś kiedy ją otwieram,popadam w dziwny stan zadumy i otępienia,przechodzący po chwili w ostrą refleksję. Jak,dlaczego,dlaczego tak długo,mogłem palić to świństwo?
    Dziś napełniam sobie atomizer czystą bazą, chmurzę nikomu nie przeszkadzając ani nie szkodząc,sąsiedzi kłaniają się pierwsi i zawsze, pies i ja przechodzimy tzw.drugą młodość,zaraz, on drugą, ja trzecią.Mogę jadać  z córką ,nie muszę sam prać,ptaki powróciły do swoich gniazd!Żona twierdzi że poprawiła jej się cera.Ogólnie to klimat jakby się też poprawił.Polska reprezentacja ma szanse awansować na Mistrzostwa Europy,nasi siatkarze już są mistrzami świata,a Cracovia jest wiceliderem ekstraklasy!Aktualnie chmurzę sobie bazy 18 mg, już zmiejszyłem z 24 mg, niebawem znów zredukuję.
    Zauważyłem że coraz rzadziej sięgam po boxa i atomizer.Są dni,kiedy biorę go dopiero wieczorem.Może niedługo moje muzeum wzbogaci się o nowe eksponaty?
    Okazuje się że można rzucić palenie.Można je zastąpić. I można stopniowo i bezboleśnie pozbyć się całkiem nikotynowego nałogu.Do czego wszystkich nieśmiało ale gorąco  namawiam.

  4. Zacząłem palić papierosy w wieku 17 lat, zaczęło się od "podpalania" a skończyło się na nałogu, paliłem 5 lat, w kiedyś cierpiałem na astmę, a papierosy zrobiły swoje, do wszystkiego doszło uzależnienie. Swojego pierwszego papierosa elektronicznego kupiłem dopiero w wieku 22 lat, wtedy paliłem na przemian papierosy elektroniczne i te tradycyjne, papierosy elektroniczne były wtedy fajne, modne, ale jakoś nie wierzyłem że pomogą rzucić palenie. Jakiś czas później stało się, zwyczajnie wracając z pracy zapomniałem kupić paczki papierosów, po prostu o tym nie myślałem, zdałem sobie z tego sprawę dopiero trzy dni później że "zaraz Ja nie palę papierosów! " od tego czasu ze zwykłego e-papierosa przeszedłem na sprzęt "droższy", e-palenie zamieniłem w hobby, kręcenie własnych grzałek, tworzenie własnych liquidów, bajka :) zyskał na tym mój portfel, ale przede wszystkim moje zdrowie, na co dzień mam lepsze samopoczucie, polepszyła się moja kondycja, nie śmierdzi mi w mieszkaniu tradycyjnymi papierosami, same plusy :) serdecznie polecam spróbować, każdemu sceptykowi czy przeciwnikowi którego nałóg już "wciągnął ".

  5. Zaczęło się w wojsku. Przydziałowe papierosy, kto nie pali, ten biega itp Z początku udawałem, nie zaciągałem się. Po niedługim czasie zassałem.. Wpadłem w to draństwo na 33 lata.

    Nie paliłem szczególnie dużo, w zasadzie wystarczała jedna paczka dziennie, mimo to zdegradowałem swój organizm. Problemy z sercem, oddychaniem, kaszel, koszmarne migreny, mała wydolność, bardzo wysoki cholesterol – na drugie piętro wchodziłem na raty, z przerwą w połowie na odpoczynek (jestem szczupły, mierząc 181 cm ważę około 75 kg więc to nie wina diety, nie nadwaga).

    Wielokrotnie podejmowałem próby pozbycia się nałogu. W zasadzie ostatnie 15 lat to nieustanna walka. Nie pomagały żadne tabletki, plasterki czy gumy. Próbowałem również niekonwencjonalnych metod z akupunkturą włącznie. Wystarczało co najwyżej na tydzień do dwóch bez papierosa, a każdy dzień okupiony męką, noc bezsennością.. Mimo to próbowałem nadal, byłem bardzo zdeterminowany. Wiedziałem, że walczę o życie. Przegrałem każdą potyczkę..

    Pewnie poddałbym się już, ponieważ nie mniej dramatyczne od prób rzucania były powroty do nałogu. Fatalnie się czułem ze świadomością, ze znów złamałem daną najbliższym i sobie obietnicę, że kolejny raz zawiodłem, że znowu śmierdzę i zasmradzam, że znów przegrałem.. jestem do niczego..

    Przed czterema laty w internecie trafiłem na blog Starego Chemika – pana Mirosława Dworniczaka. Zaintrygował mnie. Nie ma tam marketingowego bełkotu, są rzeczowe, obiektywne informacje. Przez blisko rok czytałem i przygotowywałem się do próby zamiany palenia na chmurzenie. Ponieważ nauczony niemiłym doświadczeniem byłem raczej sceptycznie nastawiony do kolejnej metody walki z nałogiem, to 24 sierpnia 2012 roku kupiłem waperosa (e-papierosa) i.. paczkę papierosów.. Wieczorem wypaliłem jednego analoga, zostało 19 (mam je do dziś, przechowuję jako relikt niechlubnej przeszłości), a rano 25 sierpnia sięgnąłem po e-p. I tak już zostało. Nim się zorientowałem minął kwartał, a ja nie pomyślałem nawet o zwykłych papierosach. Zupełnie bez stresu, bez wysiłku. Wiedziałem już, że to jest to! Zacząłem systematycznie, małymi krokami, zmniejszać ilość nikotyny w liquidzie. Z początkowych 24 mg/ml udało się zejść do przedziału 10-12 mg/ml. Mam zamiar tę tendencję utrzymać z nadzieją, że może uda się ją całkiem wyeliminować.

    Dzisiaj, po trzech latach, mogę potwierdzić to, co mówią wszyscy, którzy na taką zmianę się zdecydowali – nie śmierdzę i nie smrodzę, wrócił węch, smak, nie kaszlę, od siebie dodam, że na czwarte piętro wbiegam bez zadyszki, nie muszę przyjmować lekarstw na obniżenie cholesterolu, nie ma migren, generalnie lepsza odporność na infekcje, wzrosła samoocena. A, i jeszcze jedna szalenie ważna zmiana – moja dziewczyna znów mi się baaardzo podoba :)

    Ot i moja historia. Polecam, namawiam wręcz wszystkich, którzy mają problem z paleniem na skorzystanie z waperosa. To naprawdę działa!

     

     

  6. Palić zacząłem w 1999 r. jako osoba już "dorosła", mając 19 lat. Na początku popalałem, potem już poszło samo. Paczka za paczką, gdy miałem na studiach wybór zjeść czy zapalić, wybierałem papierosy. Dziewczyna, która została następnie moją żoną, cały czas powtarzała że się truję, że marnuję pieniądze, że śmierdzęwiedziałem o tym, ale nałóg był silniejszy. Och, rzucałem, wiele razy. Gumyżułem dwie na raz z papierosem między zębami. Jakieś elektroprądyszarlataneria, palić mi się chciało jesze bardziej. Spróbowałem w końcu pastylek z cytyzynąi wróciłem do palenia z podwójną siłą. Przed "rzuceniem" paliłem paczkę, po powrocie dobijałem do dwóch, a czasem wręcz brakowało. W wieku 30 lat.

    Dawniej sportowiec-amator, piłka nożna, turystyka rowerowa dziennie nieraz i 200 300 km. Wycieczki po 1500  2000 km z przyjaciółmi, takimi samymi zapaleńcami. A po 10 latach palenia? Zadyszka na drugim piętrze. Ciągłe charczenie w oskrzelach. Kaszel. I jakoś tak wieczorami moja żona też nie wydawała się tak atrakcyjna jak dawniej. Szczególnie że wciąż słyszałem od niej jak straszliwie śmierdzę a o pocałunku nie ma mowy, woli wylizać popielniczkę. Przykre uczucie, gdy na powitanie, po powrocie z pracy, żona i córka odwracają głowy i wychodzą do innego pomieszczenia. W 2012 r. urodził się mój syn. Paliłem już prawie 2,5-3 paczek. Któregoś dnia żona po prostu zapytała, bez złośliwości, jak ja mogę brać go na ręce przesiąknięte na wylot nikotyną, całować go w główkę tak strasznie śmierdzącymi ustami. Coś pękło. Nie umiałem rzucić metodami farmaceutycznymi ani alternatywnymi, więc zacząłem szukać. I znalazłem waperosy, zwane niesłusznie e-papierosami. Nic sie w nich nie pali, nie ma dymu, ilość toksyn mniejsza o całe rzędy wielkości.

    26.09.2012 r. wypaliłem dwa ostatnie papierosy z paczki i rozpakowałem przesyłkę że sklepu, zamówioną przez internet. Zestaw polecono mi na jednym z forów internetowych. Skręciłem go, zalałem i od tego czasu nie palę. Zaczynałem od kupna płynów z zawartością 18 mg nikotyny na ml, teraz zszedłem do 4-6 mg/ml. Kupowałem płyny gotowe, teraz robię je sam. Na papierosy wydawałem 500-700 zł miesięcznie, teraz wydaję na wapowanie góra 50 zł.

    Ale to drobiazgi. Co ważne: po kilku miesiącach odzyskałem węch i smak wtedy dopiero poczułem, jak niemiłosiernie palacze śmierdzą. W tym momencie zapach niskiej jakości papierosa wywołuje u mnie odruch wymiotny. Po kilku kolejnych miesiącach wrócił oddech znów miałem kondycję! Wnieść wózek pod jedną pachą, dziecko pod drugą a torbę na plecach na 4 piętro? Biegusiem, bez zadyszki i poganiając żartobliwie żonę żeby z tyłu nie zostawała. Nagle urwały się regularne infekcje dróg oddechowych, prawie całkowicie ustało chrapanie, minęły problemy ze snem, w niepamięć odeszły wahania ciśnienia. Córka i synek mówią mi czasem: o tato, ale ładnie pachniesz!

    A moja piękna, atrakcyjna żona? "O, nowy płyn? Twoje usta smakują pomarańczą"

     

     

     

     

     

     

     

  7. Papierosy zacząłem palić niecałe trzy lata temu, dopiero w wieku 34 lat, by radzić sobie ze stresem spowodowanym silnym i nieustannym neuralgicznym bólem oka który pojawił się po urazie. Na początku papierosy przynosiły mi chwilową ulgę, ale z czasem pojawiły się problemy zdrowotne jak kołatanie serca, kaszel, częste zapalenia oskrzeli i dodatkowe podrażnienie oka, szczególnie w dni jak wypalałem paczkę dziennie. Po trzech latach uznałem że muszę z tym skończyć i znaleść substytut który pomoże mi wytrzymać z bólem oka, który zapewne już nigdy nie minie. Po przeczytaniu kilkudziesięciu badań o wapowaniu i bezpośrednim dialogu z znanym doktorem Konstantinos Farsalinos, wyrobiłem sobię sobie własną opinię w temacie, niezależną od wątpliwych doniesień lokalnej prasy i nieuzasadnionych opinii znajomych. Uznałem że wapowanie będzie dla mnie zapewne kilkadziesiąt razy mniej szkodliwe od palenia, zakładając że zaopatrzę się w odpowiedni sprzęt i zbadane liquidy. Pewnego dnia, poczułem się źle po wypaleniu papierosa w drodze do pracy i uznałem że to ostatni papieros w moim życiu. Następnego dnia kupiłem prostego e-papierosa i liquid o smaku tytoniu i mocy 12 mg/ml. Na początku było cieżko i kilka razy byłem blisko kupienia papierosów, ale udało mi się powstrzymać, dzięki możliwości wapowania. Po dwóch tygodniach zauważyłem że w niektórych sytuacjach brakuje mi większej chmury i możliwości regulacji przepływu powietrza a liquidy nie do końca spełniają moje oczekiwania co do smaku i drapią w gardło. Uznałem że jeśli będę miał lepszy sprzęt i odpowiednie liquidy, to nie będzie ryzyka że kiedykolwiek wrócę do palenia. Zaopatrzyłem się w wysokiej jakości, niemieckiej produkcji mod o regulowanej mocy i tanki z regulowanym przepływem powietrza na których używam gotowe albo własnej roboty grzałki z japońską organiczną bawełną, bezpieczną dla zdrowia. Tanki wypełniam moimi ulubionymi, najwyższej jakości, zbadanymi liquidami wyprodukowanymi w U.S., które kupuję w zagranicznym sklepie internetowym. Wybieram tylko zbadane liquidy o smakach w których nie wykryto potencjalnie szkodliwych dla zdrowia substancji. Zszedłem też na 6 mg/ml, co znacznie polepszyło smak liquidów i zmniejszyło drapanie w gardle, zarazem zmniejszając dzienną dawkę nikotyny.

    Minęły cztery miesiące od kiedy całkowicie rzuciłem palenie i przeszedłem ma wapowanie. Czuję się znacznie lepiej, serce nie kołacze, nie kaszlę, nie mam problemów z oskrzelami i oko nie jest dodatkowo podrażniane dymem papierosowym. Ubrania nie śmierdzą i nie narażam otoczenia na wdychanie szkodliwego dymu. Jestem znacznie mniej uzależniony od nikotyny niż przy paleniu papierosów. Mam ogólnie więcej energii a wapowanie pozwala mi wytrzymać z nieustannym bólem oka. 

  8. Palić zacząłem w wieku 15 lat, zaraz po podstawówce. Po dwóch latach paliłem już paczkę dziennie. Po 27 latach palenia (1-1,5 paczki dziennie), w 2008 roku usłyszałem o e-papierosach. Zbiegło to się z planowaną wtedy podwyżką cen papierosów. Do wapowania skłoniły mnie względy ekonomiczne. Oczywiście wiedziałem o szkodliwości palenia, ale jakoś nigdy mnie to nie skłoniło do rzucenia. Pod koniec 2008 roku rozpakowałem swojego pierwszego e-p i odłożyłem na półkę niedokończoną paczkę fajek. Po pół roku oddałem ją gościowi, który akurat był w potrzebie. Po roku używania wyłącznie e-p uznałem że pozbyłem się nałogu i pożegnałem się także z e-p. Niestety, na imprezach, zacząłem najpierw od pojedynczych sztachów analogów, potem całych papierosów, aż skończyłem na kupnie paczki analogów. Uznałem wtedy że trzeba wrócić do e-p. Wapuję do teraz, już 6 lat. Analogów nie tykam, nawet dla zabawy. Wrócił mi smak i kondycja. Nie kaszlę. Nie muszę jak narkoman organizować codziennie kasy na paczkę fajek. Nie śmierdzę spalenizną, a po kieszeniach nie przesypuje mi się pokruszony tytoń. Wyostrzył mi się węch. Doskonale czuję smród spalenizny od osób palących i to z dużej odległości. Mogę wapować w domu, pracy i pubach. W zatłoczonych miejscach staram się to robić dyskretnie bo rozumiem że nie każdy chciałby się znaleźć w chmurze cudzego oddechu (tak jak i pierdnięcia). Zszedłem z zawartością nikotyny z 36mg/ml do 6mg/ml. Czasem mieszam szóstki z zerówkami. Uważnie śledzę stan badań nad wpływem e-p na zdrowie i jak na razie nic mnie nie przekonuje do porzucenia e-papierosów.

  9. Moja historia została już zamieszczona na stronie organizatora EVUN tutaj zamieszam tylko w celu zachęcenia innych użytkowników Waperosa do opisania swojej historii.

    Mam na imię Adam i mam 51 lat, moja historia zaczyna się zwyczajnie jak każdego palacza, zacząłem palić paierosy w wieku 14 lat za namową kolegów i panującej wtedy mody i paliłem przez kolejne 36 lat, byłem nałogowym palaczem tytoniu, dopiero w czasie upowszechnienia się internetu w polskich domach i dostępu do powszechnej informacji na temat szkodliwości palenia tytoniu, dowiedziałem się w jak straszny i śmiertelny wpadłem nałóg.
    Wtedy właśnie postanowiłem wyleczyć się z nałogu palenia tytoniu, przez około 10 lat wystawiałem na próbę swoją wolę wspomagając się różnymi środkami terapii zastępczej jak np. plastry nikotynowe, gumy nikotynowe, tabletki oraz przez biorezonans, niestety ale moja wola przegrała z tak silnym uzależnieniem aż w końcu po prostu się poddałem i uznałem że przegrałem, bo do końca życia będę palił papierosy.
    W tym czasie odczuwałem już pewne dolegliwości że zdrowiem nie tylko z racji starzenia się ale również wynikających z palenia tytoniu, jak np. kaszel, płytki oddech, spadek kondycji, zadyszka, częste bóle głowy oraz podatność na infekcje i przeziębienia.
    Pierwszego e-papierosa kupiłem około 2010 roku a właściwie dwa w komplecie e-papierosy pierwszej generacji do złudzenia przypominające papierosy tradycyjne, co prawda na krótko ograniczyłem palenie tytoniu bo urządzenia tej generacji były problematyczne ze względu na małą pojemność baterii oraz awaryjność i tak wróciłem na kolejne 3 lata do całkowitego uzależnienia od palenia papierosów, i całkowicie zapomniałem o istnieniu e-papierosa.
    Dopiero w listopadzie 2013 roku zwróciłem uwagę na nową generację e-papierosów typu Ego-Evod i zakupiłem kolejny zestaw składający się z dwóch sztuk z ładowarką, czyli tzw. zestaw startowy, przez pierwszy miesiąc listopad paliłem papierosy pół na pół z e-papierosem, by w grudniu wszystkie spalone papierosy tradycyjne policzyć na palcach u jednej ręki, ostatniego papierosa w życiu zapaliłem symbolicznie i spaliłem do końca 31.12.2013 o godzinie 23:50 i do tej pory trwam w abstynencji palenia tytoniu.
    Oczywiście zauważyłem u siebie jak większość użytkowników, poprawę węchu, smaku, z czasem poprawę kondycji, ochotę na bieganie, postępujące wydłużanie się oddechu i brak zadyszki, lepszy sen, od ponad roku brak infekcji i chorób oraz pozbyłem się ciągłego kataru, jedyną wadą porzucenia palenia tytoniu na rzecz wapowania jest krwawienie z dziąseł które powoli ustępuje.
    Tak więc do chwili obecnej nie palę tytoniu przez 20 miesięcy, a wcześniejsze próby nie trwały nawet jednego dnia bez papierosa, bo nawet mając przyklejony plaster lub w czasie żucia gumy nikotynowej równocześnie paliłem papierosy tyle tylko że w mniejszej ilości i wytrzymywałem tak do czasu aż górę nade mną wziął nałóg palenia papierosów, wtedy zaległości w paleniu papierosów odrabiałem dwukrotnie.
    Na uwagę w porzuceniu nałogu palenia tytoniu w moim przypadku zasługuje fakt pojawienia się różnorodnych modów, bo to głównie nim uznałem że tradycyjny papieros jest mało atrakcyjny, i to dzięki tym modom atrakcyjny zapach z popielniczki stał się zwykłym smrodem.
    Zapytacie może czy osiągnąłem sukces i całkowicie pozbyłem się nałogu palenia tytoniu, odpowiem i tak i nie, bo nadal wapuję choć stężenie nikotyny jest niskie 3-6 mg./cm. sześcienny, ale czuję się na siłach by pozbyć się nałogu do końca.
    Jednak mam jeszcze jeden spektakularny sukces który przewyższa to co sam osiągnąłem, moja córka Angelika i jej narzeczony Marcin, również zaczęli palenie tytoniu w latach szkolnych oboje palili papierosy przez ok. 5 lat.
    Zakupiłem im po e-papierosie i to od razu typu Mod w lutym 2014 roku, zapewniając im pełeną obsługę serwisową oraz płyny, i dozowanie płynów odpowiedniej mocy ciągle ją zmniejszając, w czerwcu płyny były już tylko o mocy 0 (zerówki), a w lipcu oboje porzucili nałóg całkowicie, nie zażywają do tej pory nikotyny w żadnej formie i trwają w abstynencji od 13 miesięcy.

  10. Paliłem papierosy przez ponad 40 lat, do czasu gdy odkryłem e papierosa. Nie będę pisał tutaj ckliwej histori o tym jak złe były papierosy i jak e papieros wpłynął na moje samopoczucie i zdrowie. Napiszę tylko rzecz dla mnie najważniejszą. Wreszcie nie jestem wrogiem we własnym domu.

  11. Moja historia zaczyna się, jak wiele innych: lat 13, końcowa podstawówka, chęć zaszpanowania. Wpierw kilka papierosów dziennie, potem już prawie paczka, a od kiedy rodzice (palacze) pozwolili mi po 18tce palić w domu, potrafiłam wyjarać i dwie.
    Nie będę kłamać, że próbowałam wielu środków i nic nie pomogło 😉 Gum nie chciałam, na plastry wyskoczyło mi uczulenie skórne, a tabletek nie chciałam brać. Nie chciałam w ogóle rzucać. Papieros przez kilka lat stał się częścią mojego "ja", a z tym trudno się rozstać.

    Wstyd się przyznać, ale do rzucenia nie zmotywowała mnie nawet zaplanowana, wyczekana ciąża. Nałóg to nałóg, kto nie był, nigdy nie zrozumie i będzie rzucał mięsem 😉 Ale fakt faktem przestaliśmy z mężem palić w domu, po miesiącu przestały cuchnąć firanki i ciuchy, potem meble. Ograniczyłam palenie z paczki grubych czerwonych do kilku cienkich superlightów dziennie, skoro musiałam wyjść w tym celu z domu, ale nie rzuciłam. Nie tak naprawdę, udało mi się nie palić jedynie w 3 trymestrze ciąży.

    Po porodzie, gdy wyszłam na pierwszy spacer, powędrowałam do kiosku po papierosy. Zaskoczyło mnie co prawda, jak ceny się podniosły przez 4 miesiące, ale zbytnio ciągnęło, żeby żałować tych 10,50 na paczkę fajek. 

    Mój syn miał pół roku, kiedy koleżanka przyniosła na plac zabaw e-papierosa. Owszem, słyszałam o nich wcześniej, ale nie do końca wiedziałam, co to. Niezbyt mnie przekonywało te "1ml = 2 paczki papierosów", wydatek wydawał się zbyt duży.
    Spróbowałam, jeden buszek, drugi. O kurczę, to jest wiśniowe! Nie śmierdzi, jest dym i smakuje! Dopytałam o koszta i użytkowanie. To był chyba poniedziałek.
    Mąż był sceptycznie nastawiony i kazał mi przeszukać sieć, żeby dowiedzieć się coś więcej. Szybko trafiliśmy na forum o e-papierosach, które miało bardzo obszerny dział dla początkujących. Dowiedzieliśmy się, jaki sprzęt jest obecnie najbardziej polecany, a gdy przeczytałam, że płyn do napełniania może mieć smak migdałów, kawy, poziomki czy czegokolwiek sobie nie zażyczę, kupili mnie :)
    Już w czwartek przyszedł zestaw ze sklepu internetowego. Mój pierwszy, zwykły zestaw z czarnymi bateriami.

    Od tamtego dnia minęły ponad 3 lata i mam już nowe zestawy: niebieski, fioletowy i czerwony. I wciąż tyle smaków do spróbowania 😉  Przez ten czas wypaliłam kilkanaście papierosów, ale to głównie dlatego, że mam naturę sępa jak ktoś częstuje, to nie odmówię 😉 Ostatniego analoga wypaliłam ponad dwa lata temu.
    Nadmienię, że z 12mg zeszłam do beznikotynowych płynów i okazało się, że cały mój "nikotynowy nałóg" był psychicznym przyzwyczajeniem, którego nie mam zamiaru obecnie zmieniać :) Lubię pufnąć daktyla czy inny miodek, wszystkim ładnie pachnie, a ja mam ten swój zapychacz do ręki.

    Czy jakieś zmiany? Poza tym, że nie śmierdzi i nie muszę wychodzić z domu:
    poprawa cery
    wg dentysty znaczna poprawa stanu zębów (brak kamienia i przebarwień)
    lepsza kondycja (brak efektu "wypluwania płuc" po szybkim biegu)
    brak kaszlu, odpluwania, nadmiaru flegmy itd

    Ostatnio rozmawiałam w poczekalni do lekarza z pewną Panią, która co prawda pali hybrydowo, ale odczuła poprawę w postaci braku przymusu zapalenia papierosa na czczo od razu po wstaniu z łóżka, a to już dużo.

    Pozdrawiam wszystkich długoletnich i początkujących Waperów :)

    Dagmara ze Śląska
     

  12. Papierosy paliłem przez 23 lata. Od roku jestem świadomym użytkownikiem e-papierosa. A zaczęło się przypadkowo. Do sklepu z e-papierosami wszedłem, bo pomyliłem wejścia. Po prostu los tak chciał. Początkowo pomyślałem, że wyjdę, ale na szczęście zwyciężyła ciekawość. Postanowiłem zobaczyć, co to w ogóle jest ten e-papieros? W końcu przecież nic nie ryzykowałem. Wtedy, rok temu wygrałem. Wychodząc po godzinie byłem może lżejszy o kilka stówek, ale w ręku miałem mój pierwszy e-papieros i perspektywę na zdrowsze życie. W głowie kłębiły mi się informacje na temat chmurzenia, dolnogrzałkowców, górnogrzałkowców, regulacji napięcia baterii, gwintów 510, parowników, atomizerów, liquidów itp, itd. Na początku było mi trudno to wszystko ogarnąć. Poza tym dość długo jeszcze "ciągnęło" mnie do zwykłego papierosa. Fakt było ciężko. Powoli przyzwyczajałem siebie, moją rodzinę i znajomych do e-papierosa. Ale przyszedł w końcu taki czas kiedy pojąłem, że dam radę. Teraz po roku "chmurzenia" z pełnym przekonaniem stwierdzam: było warto. Z e-papierosem się zżyłem i teraz towarzyszy mi na każdym kroku mojego nowego, lepszego życia. To dzięki e-papierosowi nie palę.

  13. Papierosy paliłem osiemnaście lat. 20-30 sztuk dziennie. Przez ten czas wciągnąłem do płuc ponad kilogram substancji smolistych. Papierosy "rzucałem" w okolicach 4 zł/paczkę, 5 zł/paczkę, 6 zł/paczkę, 7 zł/paczkę, 8 zł/ paczkę, 9 zł/paczkę, definitywnie rzucę przy 10 zł za paczkę. Przy 15 zł za paczkę, problemach z wydolnością oddechową, regularnymi bólami głowy, kaszlem, ogólnym koszmarnym samopoczuciem wędzonego ciała, moja ukochana powiedziała wprost, to do czego przez 18 lat nie chciałem się przyznać, że nie rzucę, bo lubię palić, więc po co się oszukiwać . Skoro to ustaliliśmy, postanowiłem obniżyć szkodliwość mojego upodobania do nikotyny. Kupiłem pierwszego e-papierosa i zmieniłem narzędzie do dostarczania nikotyny. Minęło prawie rok, od 6 grudnia 2014 nie zapaliłem żadnego papierosa. Dolegliwości zdrowotne zniknęły, dobre samopoczucie wróciło, nie tęsknię za dymem. Należę do tej grupy ludzi, którzy nie chcą rozstawać się z nikotyną. Dzięki wapowaniu zmniejszyłem dramatycznie szkodliwość tego nałogu. Nie wdycham dymu, który jest przyczyną 60-90 tys. zgonów rocznie tylko w Polsce. Patrząc z tej perspektywy zastanawiam się jaki interes ma minister zdrowia w oczernianiu wapowania i w tym, żeby odebrać ludziom możliwość zmniejszenia szkodliwości używania nikotyny. Po prostu, na zdrowy chłopski rozum,  nie mieści mi się to w głowie. 

Zostaw komentarz